Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety kuchenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety kuchenne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 września 2014

Woda, woda zdrowia doda!

Mimo, że lato powoli zmierza ku końcowi (niestety) chciałam napisać o piciu wody. Być może dla wielu z Was jest to temat już oklepany, ale ja wciąż napotykam się na ludzi, którym woda nie smakuje, używają jej tylko do gotowania, a wypicie dwóch litrów dziennie uważają za szaleństwo. Cóż. Kiedyś sama zaliczałam się do tych osób jednak udało mi się zmienić przyzywczajenia i teraz dzień bez wody jest męczarnią.
Na początku piłam wodę mineralną i uważnie przyglądałam się etykietom wybierając te z największą zawartością kationów i anionów minerałów. Z czasem jednak ilość plastiku gromadzonego w domu zaczęła mnie przerażać. Szukałam możliwości zakupu wody w dużych, 5 galonowych butlach, które możecie spotkać w różnych poczekalniach i recepcjach jednak okazało się, że przy domowych potrzebach korzystanie z takich systemów jest trudne i nieopłacalne. Koniec końców stanęło na dzbanku z wymiennym filtrem. Jestem z niego bardzo zadowolona - nie muszę pamiętać o kupowaniu wody na okrągło, nie wspominając już o noszeniu jej w torbie na zakupy. W dodatku skończył się problem dziesiątek plastikowych butelek więc można traktować to za działanie pro-ekologiczne. To rozwiązanie jest także korzystne dla mojego portfela. Filtr wymieniany co miesiąc kosztuje 13-15zł, a za tą kwotę mogłabym kupić wodę w butelkach na około tydzień.
Czy dzbanek zmienia kranówę w mineralny eliksir? Oczywiście nie, ale w smaku jest istotna różnica - nie czuć chloru i woda jest trochę bardziej miekka. To zależy także od miejsca zamieszkania i instalacji wodociągowej, ale u mnie w mieszkaniu oceniam wodę na zdatną do picia, a wszelkie minerały, makro i mikroelementy dostarczam sobie dietą bogatą w owoce i warzywa.



Z łatwością zajdziecie różne dzbanki tego typu w większych sklepach. Ja zamówiłam swój dzbanek (Dafi) na Allegro za niecałe 40zł z przesyłką i jednym filtrem na start. Same filtry także opłaca się kupić w internecie w większej ilości, a jeśli potrzebujecie czegoś stacjonarnie to szukajcie na półce z dzbankami lub w Rossmanie.

Dlaczego piszę o tym dopiero teraz, kiedy robi się coraz chłodniej i nasze pragnienie nie daje o sobie znać tak często? Właśnie dlatego, żeby przypomnieć sobie i Wam, że zimą nadal potrzebujemy dostarczać naszemu organizmowi wody! Oczywiście, cześć zapotrzebowania będzie realizowana pewnie przez herbatę (zielona i roibos są moimi ulubionymi) i prawdą jest, że podczas upałów nasz organizm więcej się poci i szybciej odwadnia co nie zmienia faktu, że w zimie także dobrze jest pić wodę! Jej cyrkulacja w naszym organizmie odbywa się głównie poprzez parowanie, wydychanie, a także wydalanie. Te procesy na zimę nie ustają - nadal śpimy, ruszamy się czy w końcu oddychamy. Odpowiedni stan nawodnienia organizmu umożliwia poprawne funkcjonowanie na poziomie organów - zwłaszcza układu pokarmowego i wydalniczego (wasze nerki będą bardzo wdzięczne), a także komórkowym. Nasze neurony lepiej mogą przesyłać impulsy nerwowe jeżeli pracują w otoczeniu wody. Także nasza regulacja ciepła w organizmie pracuje lepiej, i o ile jest to dość oczywiste w stosunku do upalnej pogody gdzie instynktownie sięgamy po napoje to w zimie będzie nam po prostu cieplej jeżeli zadbamy o równowagę wodną naszego organizmu.

To ile wody, kiedy i jak pić? Twarde wytyczne mówiące o 30ml na 1kg masy ciała trzeba dostosować do siebie. Jeśli nasza aktywności fizyczna jest większa niż przeciętna, mieszkamy w ciepłym klimacie (szczęściarze!) czy nasza dieta zawiera mało owoców i warzyw, a dużo suchych skondensowanych pokarmów ilość ta musi być większa.
Dobrze jest zaczynać dzień od szklanki wody, żeby niejako przepłukać przełyk i układ pokarmowy i po prostu obudzić organizm. Idealnie byłoby dodać do niej sok z cytryny, który ma odczyn zasadowy i wpływa alkalizująco na organizm. Sama jednak nie mogę się do tego przekonać, i rano jestem w stanie wypić zaledwie kilka łyków wody. Natomiast zasadą, której się trzymam dość rygorystycznie jest nie popijanie podczas posiłków. Można sięgnąć po wodę 15-20 minut przed jedzeniem, oraz pół godziny po - dzięki temu jedzenie nie jest w naszym żołądku rozwodnione i organizowi łatwiej się je trawi. Nie warto też pić większych ilości na raz, o wiele efektywniej bedzie działało popijanie po kilka łyków przez cały dzień.



Oprócz dzbanka gadżetem, który znacznie ułatwił mi wprowadzenie wody w moje życie jest bidon marki Sistema. Ten na zdjęciu ma pojemność 600ml i został wykonany z plastiku wolnego od BPA. Zawsze mam go przy sobie i przyjemniej mi się z niego popija niż ze szklanki. Dzięki szerokiej szyjce o wiele łatwiej go napełnić niż zwykłą butelkę, a zakręcany dziubek do picia dobrze blokuje korek przed rozlaniem.



Wskaźnikiem funkcjonowanie gopodarki wodnej jest kolor naszego moczu. Jeżeli jest on prawie przezroczysty, z lekkim słomkowym zabarwieniem wszystko jest w porządku. Jeśli jednak przyjmuje ciemniejszą barwę (jest bardziej skondensowany), a do toalety udajemy się 3-4 razy dziennie powinniśmy pomyśleć o zwiększeniu ilości pitej wody.